Na początku wiedziałam tylko jedno - mają być urodziny ;) Dla przyjaciół Dziedzica :)
Chwilę potem zaczęła kiełkować myśl, że może by tak osadzić urodziny w jakimś motywie przewodnim.
Piraci! Tak!
Stwierdziłam, że to taki wdzięczny, choć dość oklepany, motyw.
Ale co tam! Przecież nasze Piraciątka będą jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne! :D
Skoro decyzja o organizacji przyjęcia urodzinowego zapadła, a i styl został wybrany - zaczęłam szukać inspiracji w Internecie. A tu? Wszystko i nic!
W końcu - z notatnikiem w ręku - zaczęłam krok po kroku planować imprezę :)
W ten sposób udało mi się stworzyć scenariusz, który do samego końca pozwolił mi wszystko ogarnąć, choć i tak bez wpadek i spontanu się nie obyło! ;)
Przygotowania trwały jakieś trzy tygodnie. Zaczęliśmy od zaproszeń. Ale to już wiecie :)
Chwilę potem zaczęła kiełkować myśl, że może by tak osadzić urodziny w jakimś motywie przewodnim.
Piraci! Tak!
Stwierdziłam, że to taki wdzięczny, choć dość oklepany, motyw.
Ale co tam! Przecież nasze Piraciątka będą jedyne w swoim rodzaju, niepowtarzalne! :D
Skoro decyzja o organizacji przyjęcia urodzinowego zapadła, a i styl został wybrany - zaczęłam szukać inspiracji w Internecie. A tu? Wszystko i nic!
W końcu - z notatnikiem w ręku - zaczęłam krok po kroku planować imprezę :)
W ten sposób udało mi się stworzyć scenariusz, który do samego końca pozwolił mi wszystko ogarnąć, choć i tak bez wpadek i spontanu się nie obyło! ;)
Przygotowania trwały jakieś trzy tygodnie. Zaczęliśmy od zaproszeń. Ale to już wiecie :)
Przygotowałam
też dekoracje - na dużych arkuszach papieru pakowego narysowałam dwie
palmy i statek - i wykleiłam szkice bibułą. No dobra - Dziedzic dzielnie mi w tym wszystkim pomagał :)
Na szybko skleciliśmy z Dziedzicem żagle, które rozparliśmy na brzozowych patykach. Za "materiał" posłużył tu brystol :) Niestety ta dekoracja się nie sprawdziła - z jednego, nieprzewidzianego powodu - w dniu imprezy było wietrznie i żagle przegrały walkę z żywiołem ;)
Z brystolu wycięłam też płetwy rekinów :) Za pomocą taśmy dwustronnie klejącej oraz wykałaczek zostały potem przymocowane do niebieskiego koca i tak powstał "Ocean Rekinów", który dzieci musiały pokonać, przechodząc nad nim po równoważni.
Oczywiście nie mogło również zabraknąć statków z papieru :) Nakitrałam ich, że hoho! Cześć z nich "robiła" za półmiski na ciastka i cukierki - jednocześnie ozdabiając stół :)
Pozostałe zostały "załadowane" słodkościami", zapakowane w przeźroczystą folię prezentową i przewiązane sznurkiem pakowym. Goście Dziedzica otrzymali je jako słodkie podziękowanie na zakończenie imprezy :) Aha! Ozdobą były też papierowe girlandy.
Wzór znalazłam w Internecie - o tu: http://www.papierowaagrafka.pl/2017/02/1150/papierowa-girlanda-druku-alfabet/ Wydrukowałam potrzebne strony - i tak powstała nasza girlanda :)
Na szybko skleciliśmy z Dziedzicem żagle, które rozparliśmy na brzozowych patykach. Za "materiał" posłużył tu brystol :) Niestety ta dekoracja się nie sprawdziła - z jednego, nieprzewidzianego powodu - w dniu imprezy było wietrznie i żagle przegrały walkę z żywiołem ;)
Z brystolu wycięłam też płetwy rekinów :) Za pomocą taśmy dwustronnie klejącej oraz wykałaczek zostały potem przymocowane do niebieskiego koca i tak powstał "Ocean Rekinów", który dzieci musiały pokonać, przechodząc nad nim po równoważni.
Oczywiście nie mogło również zabraknąć statków z papieru :) Nakitrałam ich, że hoho! Cześć z nich "robiła" za półmiski na ciastka i cukierki - jednocześnie ozdabiając stół :)
Pozostałe zostały "załadowane" słodkościami", zapakowane w przeźroczystą folię prezentową i przewiązane sznurkiem pakowym. Goście Dziedzica otrzymali je jako słodkie podziękowanie na zakończenie imprezy :) Aha! Ozdobą były też papierowe girlandy.
Wzór znalazłam w Internecie - o tu: http://www.papierowaagrafka.pl/2017/02/1150/papierowa-girlanda-druku-alfabet/ Wydrukowałam potrzebne strony - i tak powstała nasza girlanda :)
Główną
zaplanowaną atrakcją była zabawa w szukanie ukrytego Skarbu. Dlatego na
dużym arkuszu papieru narysowałam mapę placu zabaw, na którym odbyło
się przyjęcie :) i drogę do skarbu.
Mapa została porwana na 5 fragmentów - każdy z nich zbliżał nas do celu, ale odkrywał też zadania do wykonania.
Mapa została porwana na 5 fragmentów - każdy z nich zbliżał nas do celu, ale odkrywał też zadania do wykonania.
I w końcu nadszedł TEN dzień! I zabawa zaczęła się na całego!
Pomóc we wszystkim miała mi poniższa ściąga, zwana szumnie "scenariuszem" ;) Zamieszczam ją tu, żeby wiedzieć, gdzie szukać przy następnej okazji (a ta "już" za 5 lat! Niecałe! ;) ). A może i ktoś z Was znajdzie tu coś dla siebie :) Będzie mi niezmiernie miło :)
SCENARIUSZ PIRACKICH URODZIN
1. Zaczynamy śpiewaniem „Sto lat” i dzieleniem
tortu. Gdy dzieci zjedzą – wówczas pojawia się zły pirat Barnaba (w tej roli Tutuś) i
przekazuje list w butelce. Z przejęciem czytamy list.
2. O nie! Pirat Barnaba wyzywa nas od
„szczurów lądowych”! Tak nie może być! Animator pasuje dzieci na piratów, każdemu
kładąc na ramieniu miecz i mówiąc: „Na
całe złoto i wszystkie skarby świata – pasuję Ciebie, „imię”, na Pirata!” i
wręcza każdemu dziecku maskę pirata.
3. Gdy dzieci zostaną pasowane – zły Pirat
Barnaba daje im pierwszy fragment mapy.
4. Idziemy do „ścianki wspinaczkowej” –
tam ukryty jest koszyk z lornetkami. Każde dziecko dostaje jedną lornetkę – z
nią łatwiej będzie szukać drogi do skarbu :)
5. Gdy wszystkie dzieci dostaną lornetki –
zły Pirat Barnaba przekazuje kolejny fragment mapy.
6. Dzieci znów „płyną” statkiem, trafiają
na ocean rekinów. Teraz muszą udowodnić, że są odważne. Każde z nich musi pokonać
równoważnię tak, aby nie wpaść do wody, w której pływają rekiny! Gdy wszystkie
dzieci pokonają przeszkodę, krzyczymy z radości i bijemy brawo. Zły Pirat
Barnaba przekazuje w nagrodę kolejny fragment mapy.
7. Statek z piratami płynie dalej.
Znajduje zieloną wyspę, a na niej – tajemniczy pakunek. Jubilat odpakowuje
paczkę, a tam… chusta animacyjna! Zabawy z wykorzystaniem chusty.
8. Zły Pirat Barnaba przekazuje dzieciom
następny fragment mapy.
9. Każde z dzieci musi przejść na plac
wyłożony kostką, trzymając w rękach talerzyk, a na talerzyku – nadmuchany
balonik. Zadanie polega na tym, aby z „zielonej wyspy” na kostkę przejść w taki
sposób, aby balonik nie spadł (ostatecznie z racji wiejącego wiatru zrezygnowałam z balonów :( ).
10. Plac
wyłożony kostką to wieeeelki statek. Dzieci ustawiają się w dwóch grupach,
gęsiego. Naprzeciw stoją animatorzy i mówią
wierszyk – a dzieci powtarzają po nich kolejne czynności:
„Animator - Kapitan
opowiada, zachęcając dzieci do wykonywania zamierzonych czynności:
Dzielni i silni piraci/Dzieci pokazują swoje muskuły :D
Wyruszyli na poszukiwanie Skarbu na Czekoladową Wyspę.
W rękach trzymali wiosła/wszyscy trzymają ręce do góry/
Którymi wiosłowali raz w lewo/wiosłujemy z lewej/
Raz w prawo/wiosłujemy z prawej/
I tak na zmianę/wiosłujemy na
zmianę/
Aż nagle na niebie zebrały się ciemne chmury/pokazujemy palcem do góry/
I na morzu zrobił się sztorm! Statek kołysał się na wszystkie
strony!/dzieci się kołyszą/
Zrobił się przechył na stronę lewą/wszyscy przewracają się na lewą
stronę/
Potem przechył na stronę prawą/wszyscy przewracają się na stronę prawą/
A potem łódź kołysała się do przodu i do tyłu/pochylamy się do przodu i
do tyłu/
W dodatku zaczęły ich gonić rekiny, więc musieli przyśpieszyć z
wiosłowaniem/udajemy, że wiosłujemy uciekając przed rekinami/
Aż w końcu dotarli do Czekoladowej Wyspy!/oblizujemy się i masujemy po
brzuchu/ Gdzie tubylcy zdradzili im przepis na pyszną czekoladę!/zbieramy się w
kole i rozpoczyna się taniec animacyjny do piosenki Chocolate !!!”
11. Po odtańczeniu czekoladowego tańca zły Pirat Barnaba przekazuje dzieciom
ostatni fragment mapy. Idziemy wg wskazówek, na końcu dzieci odnajdują skarb –
kuferek wypełniony czekoladkami. Wpadamy na genialny pomysł, że może udałoby
się przekonać złego Pirata Barnabę, aby przestał być zły. Sugerujemy, że może
gdy Pirat zje magiczną czekoladkę z kuferka – to wówczas będzie uśmiechnięty i
zadowolony. Na sam koniec dzieci tańczą i bawią się razem.
12. Na koniec imprezy każde z
dzieci otrzymuje papierową łódkę ze słodyczami – w ramach podziękowań za
przybycie na urodziny.
Scenariusz, scenariuszem - ale bez wpadek się nie obyło. Jakież było moje zdumienie, gdy na chwilę przed wręczeniem ostatniego fragmentu mapy okazało się, że... w ustalonym miejscu nie ma skarbu! No wiecie - ja myślałam, że z domu zabrał go Tutuś... A Tutuś... myślał zupełnie odwrotnie ;) :P Szybko udało się dostarczyć "zgubę", a w czasie oczekiwania na kuferek - dzieci miały czas, żeby się napić, posilić i... pomalować farbami na stretch'u, który został rozciągnięty pomiędzy drzewami :)
No i - podczas "płynięcia" do Czekoladowej Wyspy... zapomniałyśmy uruchomić maszynkę do robienia baniek mydlanych... Do dziś nad tym ubolewam, bo przy tym ZAWSZE jest fantastyczna zabawa :(
No! To żeby nie kończyć tym smutnym akcentem - pokażę Wam, jak wyglądał list od złego Barnaby :) I znów postarzona kartka - tym razem upchana w butelkę :)
I to by było na tyle! Ahoj! ;)
jesteś niesamowita!!!
OdpowiedzUsuńJa??? Żałuj, że nie widziałaś R. w roli Barnaby! To jego "życiówka" :D - doceniam tym bardziej, że on to taki mało "medialny" typ ;) Dobrze, że ma żonę, która czasem skrobnie coś o nim w Internetach ;)
Usuń