wtorek, 3 października 2017

Kreatywnie: zaproszenia na urodziny :)

Nie pojmuję!
Nie wiem, jak to się mogło stać, że dopiero co były wakacje, a teraz już mamy październik...

I ta cisza na blogu... Nie tak to miało wyglądać! :)
Jestem nieogarem!
I w sumie, to... całkiem mi z tym dobrze... ;)

Ja nie wiem, kiedy te blogujące mamy mają czas na napisanie trzech postów dziennie i przetykanie ich jeszcze krótkimi wpisami na fejsbukowych fanpejdżach ;)
Generator mają chyba... Tylko jaki? Tekstów? Czy energii? A może czasu? ;)

Dobra! Zaległy wpis dzisiaj :)
Kreatywnie będzie :)
Chętnie podzielę się z Wami przepisem na wyczarowanie postarzanego papieru :)

Nam posłużył do zrobienia zaproszeń na urodziny Dziedzica. 

Co jest potrzebne? 
Kartki papieru - takie zwykłe, do drukarki :)
Zaparzona kawa - fusiasta lub nie. Albo obie jednocześnie - jak kto woli ;)
Pędzel ;)
I pomocnik - u nas w tej roli, oczywiście - Dziedzic!  ;)

Najpierw wydrukowaliśmy tekst zaproszenia. Jeśli macie taką możliwość - warto skorzystać z drukarki laserowej. Druk z atramentowej może się niestety rozmazać przy postarzaniu papieru. 
Gdy tekst się drukował - można spokojnie zaparzyć kawę. Bynajmniej nie do picia! ;) Jeśli macie ochotę napić się kawy - zaparzcie dwie ;)


Ja naszą kawę do malowania zaparzyłam łącząc kawę rozpuszczalną z mieloną.
Fusy bowiem, podobno, dają ciekawszy efekt. 
 
Potem do akcji wkroczył Dziedzic :) 
Z przyjemnością chwycił za pędzel i z zapałem malował kartki papieru naparem z kawy. 



Później papier sobie leżakował i dosychał :)


Gdy papier jest mokry, a zależy Wam na tym, żeby wyglądał na jeszcze starszy - to jest to dobry moment, aby postrzępić jego brzegi. My przy zaproszeniach sobie darowaliśmy, ale skorzystaliśmy z tego "zabiegu" przy robieniu mapy prowadzącej do skarbu.

Suchy papier został omieciony szczotką - w ten sposób pozbyłam się z niego fusów :)
W ruch poszły kolorowe cienkopisy - każde zaproszenie zostało ozdobione grafiką nawiązującą tematycznie do motywu przewodniego urodzin :)


Na sam koniec - zwinęliśmy zaproszenia w rulonik i każde z osobna przewiązaliśmy sznurkami. 
W takiej postaci trafiły do rąk naszych zacnych gości :)



Gorąco Was zachęcam do skorzystania z naszego pomysłu! 
Jest przy tym mnóstwo zabawy, a i efekt jest naprawdę satysfakcjonujący :D


W następnym poście podzielę się z Wami scenariuszem na pirackie urodziny :) 
Powstał on po wielu poszukiwaniach w Internecie :) 
Chętnie poświęcę mu osobny wpis - w końcu za jakieś cztery lata może zajść potrzeba skorzystania z niego ponownie ;) Przynajmniej będę miała pewność, gdzie go szukać ;) 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz