Stało się!
Dziedzic skończył 5!!! lat!
A konkretnie to skończy... Dziś. O 18:40!
5 lat temu o tej porze wiedziałam już, że właśnie nastąpił ten dzień, w którym po raz pierwszy go zobaczę, przytulę :)
Pierwszy z dwóch najpiękniejszych dni mojego życia :)
Ten zacny jubileusz ;) świętowaliśmy w miniony piątek :)
Z okazji 5. urodzin Dziedzica postanowiliśmy puścić wodze fantazji i zaprosiliśmy jego Przyjaciół na piracki rejs, którego zwieńczeniem było odnalezienie skarbu :)
Było głośno i radośnie - jak na prawdziwych piratów przystało ;)
Tutuś na dwie godziny stał się groźnym i złym piratem Barnabą, który podstępem wykradł i ukrył skrzynię ze skarbem. Na szczęście powiadomił nas o tym w liście, z którego dowiedzieliśmy się, że jest w posiadaniu fragmentów mapy. Wyznaczył nam zadania - arcytrudne oczywiście ;) Wykonanie każdego z nich owocowało kolejnym fragmentem mapy i przybliżało nas do celu - do skarbu :)
Ja wraz z Panią M., która jest stworzona do pracy z dziećmi - przyjęłyśmy na siebie role Kapitanów statku - Johna i Jima :), choć dzieci i tak mówiły do nas per "ciociu" ;)
Najpierw Piraciątka zaśpiewały Jubilatowi gromkie Sto Lat i zjadły tort :) Piracki, oczywiście!
Zamówiony tu: https://www.facebook.com/TortyPaulina/ i przepyszny! Za rekomendację niech posłuży fakt, że nie został po nim nawet okruszek! :)
Później - znaleźliśmy butelkę, a w niej list od Pirata Barnaby...
Ten zwracał się do nas per "Szczury Lądowe", a na to przecież nie mogliśmy sobie pozwolić! Wszystkie dzieci zostały mianowane na Pirata :)
Potem zawołaliśmy Barnabę i obwieściliśmy mu, że tu nie ma żadnego Szczura Lądowego, tylko sami najprawdziwsi Piraci! I Barnaba dał nam fragment mapy.
Ta zaprowadziła nas do pobliskiego drzewa - w konarach którego dzieci odkryły kolejną jej część. Poszliśmy do ścianki wspinaczkowej, pod którą ukryty był koszyk, a w koszyku - lornetki i ... kolejny fragment mapy :) Tak trafiliśmy do "Oceanu Rekinów", który dzieci musiały pokonać. To był test na odwagę - należało przejść po równoważni i nie dać się zjeść rekinowi - czyli nie spaść na koc ;) Udało się go zdać wszystkim Piratom, więc pirat Barnaba nie miał innego wyjścia, tylko musiał "wyskoczyć" z kolejnego kawałka mapy.
Ruszyliśmy dalej i dobiliśmy do "Zielonej Wyspy", a na niej dzieci znalazły tajemniczy pakunek. Okazało się, ze w środku ukryta jest chusta animacyjna, którą szybko wykorzystaliśmy :)
Po udanej zabawie pirat przekazał nam kolejną część mapy. Tak trafiliśmy na placyk wyłożony kostką. Tutaj dzieci wzięły udział w zabawie animacyjnej. John i Jim mówili wierszyk i pokazywali gesty - a dzieci robiły dokładnie to samo. Potem dzieci zaproszone zostały na chwilę przerwy - przecież piraci nie mogą szukać skarbu głodni i spragnieni :)
W końcu do ich rączek trafił ostatni fragment mapy - pomiędzy brzozami i choinkami rosnącymi na końcu placu udało się znaleźć upragnioną skrzynię ze skarbem :)
To były dłuuugie dwie godziny! Pełne zaangażowania, energii i... improwizacji :D Połowy nie pamiętam - choć dzieci nie było bardzo dużo, to jednak stanowiły niezły żywioł :D Gdy potem na spokojnie przejrzałam zdjęcia, moim oczom ukazały się uśmiechnięte buziaki, więc chyba rejs naszą łajbą przypadł im do gustu :) Trud się opłacał! :)
Wszystkim gościom jeszcze raz dziękujemy za przybycie!
Ahoj! :D
Synku, nasz dzielny PIĘCIOLATKU! Życzymy Ci jeszcze raz wszystkiego najpiękniejszego! Rośnij zdrowy i pogodny, a uśmiechu z Twojej buzi niech nie przegania żadna troska! Kochamy! Najmocniej na świecie!!! :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz