Czy tylko ja tak mam, że moja doba jest jakaś przykrótka?
Tyle rzeczy robię, tyle rzeczy wciąż do zrobienia, a jeszcze więcej w planach i w marzeniach :D
Każdą wolną chwilę (a tych coś malutko) poświęcam na robienie dekoracji i wymyślanie zabaw na zbliżające się wielkimi krokami piąte urodziny Dziedzica :)
Pirackie piąte urodziny Dziedzica!
Na pewno poświęcę im osobny wpis, bo choć motyw przewodni dość oklepany, to jednak niezwykle wdzięczny! :)
Pirackie piąte urodziny Dziedzica!
Na pewno poświęcę im osobny wpis, bo choć motyw przewodni dość oklepany, to jednak niezwykle wdzięczny! :)
Kto mnie zna, ten wie, że jestem teraz w swoim żywiole :)
Lubię planować, organizować, a potem wprowadzać wszelkie szaleństwa w życie i patrzeć, jak Dziedzicowi oczy świecą z zachwytu, a buźkę rozjaśnia szeroki uśmiech :D
Dziedzic trochę pomaga, ale są takie rzeczy, które wolałabym zrobić sama - po to, żeby i on miał jakąś niespodziankę podczas swojego urodzinowego przyjęcia :D
Ale przed Dziedzicem nie tak łatwo jest coś ukryć ;)
Dlatego wczoraj wymyśliłam zabawę, która zajęła go na dłużej, a mi pozwoliła dalej realizować "niecny piracki plan" ;)
W Internecie - oczywiście - znalazłam inspirującą zabawę kolorami.
Wystarczy bibuła w intensywnych kolorach, kilka kubków, trochę wody i najtańszy makaron.
Udało mi się kupić bibułę w małej "kostce". 10 kolorów w opakowaniu! Feeria barw! Pepco znów wyszło naprzeciw moim oczekiwaniom ;)
Dziedzic uwielbia wycinać. Nożyczki często goszczą więc w jego dłoni. Każdy kartonik, pudełko, kartka - zanim trafią do worka z makulaturą zostają pieczołowicie pocięte na kawałki :)
Do cięcia kolorowej bibuły wcale nie trzeba było go namawiać.
Każdy kolor trafił do osobnego kubeczka, a potem został zalany wodą.
Bibuła szybko oddała wodzie swój piękny kolor. Przy okazji okazało się, że najmniej skora do dzielenia się barwą jest ta w kolorze białym ;)
Gdy woda mieniła się kolorami tęczy - wrzuciliśmy do kubków makaron :)
A gdy i ten pięknie się zabarwił - wyłowiliśmy go, ułożyliśmy na papierowych ręcznikach i pozostawiliśmy do wyschnięcia.
Prezentuje się pięknie i - już suchy - czeka na zabawy z Dziedzicem, który aktualnie postanowił odpocząć od upału i... drzemie w chłodnym, zacienionym roletami salonie ;)
Wystarczy bibuła w intensywnych kolorach, kilka kubków, trochę wody i najtańszy makaron.
Udało mi się kupić bibułę w małej "kostce". 10 kolorów w opakowaniu! Feeria barw! Pepco znów wyszło naprzeciw moim oczekiwaniom ;)
Dziedzic uwielbia wycinać. Nożyczki często goszczą więc w jego dłoni. Każdy kartonik, pudełko, kartka - zanim trafią do worka z makulaturą zostają pieczołowicie pocięte na kawałki :)
Do cięcia kolorowej bibuły wcale nie trzeba było go namawiać.
Każdy kolor trafił do osobnego kubeczka, a potem został zalany wodą.
Bibuła szybko oddała wodzie swój piękny kolor. Przy okazji okazało się, że najmniej skora do dzielenia się barwą jest ta w kolorze białym ;)
Gdy woda mieniła się kolorami tęczy - wrzuciliśmy do kubków makaron :)
A gdy i ten pięknie się zabarwił - wyłowiliśmy go, ułożyliśmy na papierowych ręcznikach i pozostawiliśmy do wyschnięcia.
Prezentuje się pięknie i - już suchy - czeka na zabawy z Dziedzicem, który aktualnie postanowił odpocząć od upału i... drzemie w chłodnym, zacienionym roletami salonie ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz