A w minioną niedzielę... Dziedzic miał gościa!
Najprawdziwszego, swojego, młodszego o 1,5 roku... płci żeńskiej! ;)
Dacie wiarę??? :D ;)
Towarzystwo poznało się jakiś czas temu.
Na placu remontowo-budowalnym :D
W warunkach iście sprzyjających zawieraniu dziecięcych przyjaźni.
Wiecie - kuuuupaaaa piaaaaachuuu! Kilka rupieci do grzebania w nim. I kilka resoraków Dziedzica.
Tak się tworzy przyjaźń! :D
Od tamtego czasu Dziedzic czekał na odwiedziny towarzyszki zabaw u siebie.
No i w końcu się udało!
Musia - znaczy ja - przegrzebała internety w celu znalezienia jakiegoś świetnego zajęcia dla obojga.
Bo u nas podwórko już od jakiegoś czasu placu budowy nie przypomina (choć zielonego, trawiastego dywanu wciąż brak), a i remonty wewnątrz zakończone (nooo...prawie ;) ), zatem atrakcji w postaci gór piachu - brak!
Poszukiwania na szczęście przyniosły efekt i chwilę później dumnie niosłam pod pachą rolkę stretch'u, a w ręku - nożyczki :D
Tutusia jeszcze po drodze ze sobą zgarnęłam i wspólnymi siłami, w jakieś 10 minut stworzyliśmy dla dzieciaków plenerowe miejsce do malowania farbami! :D
Do pełni szczęścia potrzeba tak niewiele! :D
Trochę folii, pędzle, no i farby!
Pomysł chwycił - dzieciaki tworzyły cudne, kolorowe malowidła :D
Przy okazji pokazałam im, że udało nam się kupić magiczne farby! Że jak zmieszamy niebieski i żółty - to mamy zielony! A żółty i czerwony - zamieni się w pomarańczowy! Potem "młodzież" sama mieszała farby i - krzycząc radośnie - informowała nas, jakie to nowe kolory zostały uzyskane! :D
Dorośli też mieli pole do popisu - pędzle szły w ruch, każdy chciał coś zmalować! :D
A ci, którzy nie chcieli - wybrali spacer po lesie, który mamy tuż za płotem :D Dacie wiarę, że są już grzyby???
Na sam koniec okazało się, że nie doceniłam możliwości naszego podwórka!
I że kreatywność dzieci nie ma granic!
Bo wystarczy trochę ziemi, trochę wody i... mamy błoto!
A błoto to bagno! :D
A w bagnie - to samochody toną! :D
A służby przyjeżdżają im pomagać! :D
Popołudnie zleciało w mgnieniu oka :)
Dzieci pożegnały się umorusane, ale szczęśliwe i pełne wrażeń :D
Już umówiły się na kolejny raz, także... Internecie - strzeż się! Znów będę szukać inspiracji! :D ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz