poniedziałek, 10 lipca 2017

Wakacyjny chill :)

Piękna, wakacyjna pogoda w tym roku kazała długo na siebie czekać.
No ale w końcu jest - kapryśna, z humorami i fochami - ale jest!
Zanim zacznie się narzekanie, że za gorąco, że za duszno, że nie ma czym oddychać - chwytamy lato i wyciskamy je jak cytrynkę! 
Teraz jest ten czas, kiedy ładujemy akumulatory na cały następny rok. Dni - długie, noce - krótkie, a mimo to nikt nie narzeka na niedospanie i zmęczenie :D 

Plan na wakacje jest prosty - Dziedzic w domu. Razem ze mną. I z Okruszkiem. 
Jednak - żeby zbyt prosto, czyli nudno - nie było, zaplanowałam na 8 tygodni wakacji jakieś atrakcje. I mam nadzieję, że przypadną one Dziedzicowi do gustu ;) Bo atrakcje z myślą o nim, oczywiście. Okruszek bowiem do pełni szczęścia potrzebuje głównie mnie i - w zależności od sytuacji - cycusia, przytulasa, śpiewania, kołysania albo zwyczajnie - pogadać ;) :D No i Bananowa Anka - dobrze, gdy dziewczyna jest w pobliżu ;), bo Okruszek baaaardzo ją polubił ;) :P

Wakacyjny plan zaczęliśmy realizować w sobotę. Korzystając z okazji, że będziemy w Błoniu, postanowiliśmy odwiedzić tamtejszy Park Bajka. 
Nasza wizyta tu była nagrodą dla Dziedzica. Bo Dziedzic zaimponował nam swoim zachowaniem u stomatologa, którego odwiedziliśmy chwilę wcześniej. Był mega-dzielny i teraz wszystkim chwali się plombą. Pierwszą. Jedyną! :D I w ogóle to już czeka na następną wizytę w gabinecie! :D

Najpierw panowie rozegrali partyjkę szachów ;)


Przy okazji opracowali własne zasady tej szlachetnej gry. Nie próbowałam nawet rozgryzać ich strategii i kryjącej się za każdym ruchem logiki - najważniejsze, że w końcu wyłonił się zwycięzca. A ten mógł być tylko jeden ;) 
Pomimo tego, że w sobotę żar nie lał się z nieba - Dziedzic korzystał z fontann :) Woda to żywioł obu naszych Potomków ;) Nie ma lata bez taplaniny! ;) :D


W czasie, gdy Dziedzic biegał pod zraszaczami i brodził w "rzece" - Okruszek wypoczywał na kocyku :)


Towarzyszyliśmy mu naprzemiennie - ja lub Tutuś oraz ulubiona przez Okruszka, Bananowa Anka ;)


Po wodnych szaleństwach poszliśmy na spacer po dalszej części parku. 
Śmiechu co niemiara mamy zawsze przy krzywych zwierciadłach :D
Pamiętam, że za mojego dzieciństwa to była jedna z ulubionych atrakcji w przyjezdnych lunaparkach :D




Za każdym razem furorę robią też olbrzymie, wiklinowe kule-domki :)


Park Bajka - przynajmniej wg nas - to miejsce, w którym warto dopuścić do głosu swoje wewnętrzne dziecko i pozwolić sobie na odrobinę zabawy i szaleństwa. Każdy znajdzie tu coś dla siebie - woda, piasek, giga-szachy,krzywe lustra, plac zabaw, małpi gaj, olbrzymie leżaki, przy których dorośli wyglądają jak małe dzieci :) Z powodzeniem można tu spędzić cały dzień bez obawy, że dopadnie nas nuda :) Warto zabrać ze sobą koc i coś pysznego do pochrupania i picia :) Taki piknik zawsze jest mile widziany :)
Żałuję, że takiego miejsca nie ma w naszym rodzinnym mieście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz