Uwaga! Zacznę od marudzenia!
Noc znowu nieprzespana. Dziedzic i biegunka to marne połączenie... :/ Cóż... Został dziś w domu...
Na szczęście niechciany gość jak szybko się pojawił - tak samo szybko zniknął!
No! To koniec marudzenia! :)
Musiowy kalendarz przewidywał na dzisiejszy dzień inną kreatywną pracę, która ma zaowocować niespodzianką dla Dziedzica. Ale - jak pewnie się domyślacie - wszelkie prace nad tym "projektem" musiały zostać odłożone - no bo Dziedzic w domu. Nie ma się co łudzić, że przygotowywanie niespodzianki zostałoby przez niego niezauważone ;) Jutro muszę jednak zrobić wszystko, żeby po powrocie Dziedzica z przedszkola "niespodziewanka" była gotowa :D
Żeby było jasne - dziś wcale nie próżnowaliśmy ;)
Jakiś czas temu - dość dawno chyba, skoro nie potrafię umiejscowić tego wydarzenia w czasie ;) - stałam się szczęśliwą posiadaczką 6 rolek tiulu.
Nie, że przez przypadek! ;) Zakup był świadomy, bo... wymyśliłam, że zrobię dla Dziedzica pompony z "ciulu" ;)
I tak sobie ten tiul leżał i leżał - jak wyrzut sumienia... :)
Dziś stwierdziłam, że - skoro zmuszona jestem zmienić plany - to w końcu ziszczę marzenie i zrobię te pompony! Nie czekając aż mi ochota minie - zabrałam się do pracy :)
W końcu wyjęłam rolki tiulu z dna szafki, z kuchni przytargałam pokrywki, z garażu - karton i... do dzieła!
Pierwsze w ruch poszły pokrywki i ołówek :) Dzięki nim powstały trzy szablony, o średnicy 21, 17 i 12 cm.
W trakcie okazało się, że tektura, którą posiadam wcale nie ułatwia pracy, bo... jest zbyt gruba. Musiałam ją więc jednej strony nieco "wydłubać". Inaczej szablony nie chciały się w ogóle zgiąć...
Każdy szablon został nacięty - w taki sposób, aby można było w nim umieścić kawałek tiulu bądź tasiemki służącej do związania pomponu.
Taka ze mnie gapa, że... zapomniałam zrobić zdjęcie czerwonemu pomponowi podczas nawijania tiulu, dlatego obfociłam dopiero granatowy ;)
Ostatnim krokiem było przecięcie tiulu wzdłuż zaokrąglonego brzegu szablonu. Trzeba przy tym trzymać w jednej dłoni końce przełożonej przez szablon tasiemki - w taki sposób, aby nawinięty tiul nam nie "uciekł" ;)
Nieodpowiedni karton i tutaj sprawiał kłopoty - niestety nożyczki go poszarpały... Do zrobienia następnych pomponów muszę zrobić nowe szablony - ale te widoczne na zdjęciach spokojnie wystarczyły do realizacji całego dzisiejszego przedsięwzięcia :)
Pompony zostały przywiązane do odpowiedniego koloru wstążek, a efekt końcowy wywołał... uśmiech na twarzy Dziedzica! :)
Z sześciu rolek tiulu udało mi się zrobić po trzy pompony z każdego koloru - duży, średni i mały :)
Proporcje były następujące:
- duży pompon: szablon o średnicy 21 cm, jedna rolka tiulu (15 cm szerokości, 9 metrów długości)
- średni pompon: szablon o średnicy 17 cm , 2/3 rolki tiulu
- mały pompon: szablon o średnicy 12 cm, 1/3 rolki tiulu.
Idę za ciosem - jutro zamawiam tiul na pompony do okruszkowego pokoju ;) Niewykluczone, że Dziedzic też otrzyma jeszcze trzy - marzą mi się takie gigantyczne! Takie łaaaaał! :D
P.S. Trzeci trymestr przyniósł ze sobą masę energii i zapału. Kolejne kreatywne projekty zamierzam zrealizować! :D I uprzejmie Wam o nich doniosę! :D
Mam teeeę mooooc, mam tę mooooc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz