Post miał pojawić się wczoraj, ale...
Ktoś mądry kiedyś powiedział, że jak chcemy rozśmieszyć Pana Boga, powinniśmy zdradzić mu swoje plany... Czy coś w tym stylu ;)
Zatem - wpis zaplanowany, kolka nerkowa przywitana i pożegnana, więc jest nadzieja, że chociaż Pan Bóg miał wesoło ;)
Kryzys zażegnany, mam nadzieję, że na dobre, więc jestem... i piszę! :)
W tak zwanym międzyczasie nastała jesień...
To jest ten czas, kiedy z przyjemnością powracam do kadrów ustrzelonych latem...
Czas, kiedy z jednej strony wytchnienie daje wcześnie nadchodzący zmrok, a z drugiej - już zaczyna się tęsknota za dniami po brzegi wypełnionymi złotymi promieniami słońca...
Tegoroczne lato nie bardzo nas rozpieszczało, ale szczęśliwie udało nam się skorzystać z urlopu wówczas, gdy pogoda nie kaprysiła :)
Odkąd na świecie pojawił się Dziedzic - tylko jeden raz zdecydowaliśmy się spędzić wakacje nad naszym morzem. Choć jest przepiękne i majestatyczne - to tłumy na plaży i konieczność rezerwowania skoro świt miejsca blisko morza - skutecznie nas zniechęciły do szukania wypoczynku podczas sezonu wakacyjnego na północy Polski.
Ale za to Mazury!
Mazury pokochaliśmy całym sercem!
I to wszyscy troje! :)
Zawsze witają nas słońcem, ciepłą, czystą wodą w jeziorach i... miejscem na plaży - o każdej porze dnia!
Nie potrafimy wypoczywać bez wody - to jest warunek konieczny. Dziedzic najchętniej by z niej nie wychodził. Tę przypadłość ma po Musi - znaczy po mnie :) Wakacje mojego dzieciństwa spędzałam zawsze nad wodą - pod czujnym okiem Taty, który skutecznie nauczył mnie pływać starą dobrą metodą "Wypłyniesz albo zginiesz" ;)
Wybieramy miejsca ciche i spokojne, przyjazne dziecku, najlepiej z bezpośrednim dostępem do jeziora.
Całe dnie spędzamy nad wodą, wieczory zaś - to czas na spacery lub leniwy odpoczynek na tarasie domku :)
Co rok jesteśmy w nowym miejscu - plan jest taki, aby zjechać Mazury wzdłuż i wszerz.
Wszystko przed nami!
A może ktoś z Was ma jakieś sprawdzone miejsce na Mazurach i chętnie podzieli się namiarami??? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz