Jakieś zaległości mi się w pisaniu postów porobiły ;)
Dużo się dzieje - jak to przed Świętami Bożonarodzeniowymi :)
Rok w rok jest to dla mnie czas wyjątkowy... Lubię TE przygotowania...
Nawet generalne przedświąteczne porządki nie są wtedy przykrym obowiązkiem ;)
Uwielbiam kilka dni przed Wigilią "ubrać" dom... Choinka iskrzy się ciepłym blaskiem światełek. Poduszki przywdziane w świąteczne poszewki moszczą się na kanapie. Lampiony ogrzewają nas blaskiem świec... Z głośników sączą się nuty bożonarodzeniowych piosenek i kolęd... W kuchni pojawiają się ozdobne słoje wypełnione łakociami - piernikami i kruchymi rogalikami z różaną marmoladą. Do tego dodać należy zapach innych świątecznych potraw i...
...CHWILO! TRWAJ! :D
Zwykle ze wszystkim udaje mi się zdążyć na czas :)
Pomaga mi w tym mój kalendarz, w którym dokładnie planuję, co i kiedy zrobię. Psioczę na reklamy z Mikołajem, emitowane już od 02. listopada - a tymczasem sama, od połowy tego miesiąca - zaczynam przygotowywać się do świąt ;) Wy też tak macie?
Wczoraj kalendarze (zarówno ten mój - nudny, jak i ten Dziedzica - adwentowy i magiczny ;) ) wskazywały to samo zadanie: PIECZEMY PIERNICZKI!!! :D
W tym roku skorzystaliśmy z nowego przepisu, który znajdziecie tutaj:
http://ooomnomnomnom.blogspot.com/2013/12/najlepsze-swiateczne-pierniczki-pyszne.html
Od razu dobra rada - jeśli lubicie aromatyczne pierniki - warto zwiększyć ilość dodawanej do ciasta przyprawy korzennej. Ja podwoiłam podaną w przepisie wartość - ale mogę powiedzieć, że śmiało można wsypać całe opakowanie przyprawy, a nawet dwa! Następnym razem dodam też trochę więcej cukru - jakieś półtorej szklanki.
Konsystencja ciasta po jego wyrobieniu była fantastyczna! Miałam wrażenie, że... mamy piernikową ciastolinę! :D
No i amoniak! Tegoroczne odkrycie! :D Pierwszy raz dodałam go do ciasta piernikowego i... jestem zachwycona efektem! Pierniczki wyszły grubiutkie, pulchniutkie i... od razu można je pochłaniać - co też oboje z Dziedzicem czyniliśmy ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz