Styczeń. Miesiąc, w którym powitamy na świecie nasze nowe dziecko ;)
Naszego Okruszka :)
Naszego Okruszka :)
Sądziłam, że druga ciąża niczym mnie nie zaskoczy. Przecież już raz dane mi było przeżywać ten cudowny, pod każdym względem wyjątkowy czas :)
O święta naiwności! ;)
Szybko okazało się, że... nie mam racji.
Bo - póki co - wszystko jest zupełnie inne.
W ciąży z Dziedzicem czułam się, jak młody bóg - a raczej bogini ;) Gdy wraz z pierwszym trymestrem minęła ciągła ochota na spanie - nieważne gdzie i o której godzinie, byle tylko mieć podusię i kocyk - wstąpiły we mnie takie moce, że góry mogłam przenosić :)
Energia mnie rozpierała, tryskałam zdrowiem, ciągle byłam czymś zajęta: piekłam ciasta, których nie zjadałam, bo słodkiego nie jadłam w ogóle; malowałam; decoupage'owałam; urządzałam dom, do którego dopiero co się wprowadziliśmy; pochłaniałam książki i... tony arbuzów.
Mdłości? Żadnych!
Brzuch? Malutki :) W 8 miesiącu musiałam do zdjęć pozować bokiem, bo inaczej prawie wcale nie było go widać :)
Poczułam, że jestem w ciąży jakieś półtora tygodnia przed rozwiązaniem - tylko dlatego, że zaczęła mi dokuczać opuchlizna. Wyglądałam jak antałek: palce u rąk przypominały serdelki, kostki u nóg zniknęły zupełnie, a stopy - wchodziły tylko w japonki... Tutusia. Sierpień to był, więc można było to jakoś znieść ;)
Noooo - po takich doświadczeniach pewna byłam, że za drugim razem będzie tak samo!
A tu zonk! :)
Druga ciąża od samego początku zupełnie inna - zgadzała się jedynie silna potrzeba snu w pierwszym trymestrze...
Wszystko inne... zupełnie!
Cały repertuar: całodniowe mdłości - chwilowo i niespodziewanie przeradzające się w wilczy apetyt, problemy z cerą - plamy na twarzy i wypryski na dekolcie (już na szczęście minęły ;) ), niewyparzony język i szczerość aż do bólu (noooo - to chyba dość niestandardowe, ale co poradzić), nagłe omdlenia, uderzenia gorąca, anemia i kropka nad "i" - kolka nerkowa, która pojawia się nagle i równie nagle mija...
Jak tak sobie czytam różne mądre książki i Internety, rozmawiam z lekarzem - zupełnie książkowe objawy ;)
Okruszek w piękny sposób sobie z nas zakpił - ciąża inna niż ta z Dziedzicem - znaczy się pewnie teraz będzie córka!
Dali się nabrać Dziadkowie, Ciocie i Wujkowie, przez chwilę - nawet my! ;)
Kiedy wszyscy po kolei "widzieli" dziewczynkę, ja - zgodnie z moją przekorną naturą - myślałam sobie:
"- A żeby tak był ON!!!"
I będzie! :D Już wkrótce! Za dwa miesiące będę mogła GO tulić w ramionach :)
Czy byłam rozczarowana, gdy okazało się, że to jednak nie Ona?
Tylko przez chwilę :) I chyba tylko ze względu na to, że Dziedzic ciągle mówił o siostrze :)
Okruszek w piękny sposób sobie z nas zakpił - ciąża inna niż ta z Dziedzicem - znaczy się pewnie teraz będzie córka!
Dali się nabrać Dziadkowie, Ciocie i Wujkowie, przez chwilę - nawet my! ;)
Kiedy wszyscy po kolei "widzieli" dziewczynkę, ja - zgodnie z moją przekorną naturą - myślałam sobie:
"- A żeby tak był ON!!!"
I będzie! :D Już wkrótce! Za dwa miesiące będę mogła GO tulić w ramionach :)
Czy byłam rozczarowana, gdy okazało się, że to jednak nie Ona?
Tylko przez chwilę :) I chyba tylko ze względu na to, że Dziedzic ciągle mówił o siostrze :)
Tak naprawdę było mi doskonale wszystko jedno, jaka będzie płeć - pragnęłam wyłącznie jednego: żeby nasze dziecko było zdrowe! :)
Dziedzic z niecierpliwością oczekuje Brata :) Cieszy mnie to bardzo!
Jakiś czas temu - gdy ktokolwiek pytał go, czy chciałby mieć brata lub siostrę - odpowiadał:
"- Nieeeee... Ja mam za mało jedzenia!" :D ;)
Zdaję sobie sprawę, że pewnie nie unikniemy zazdrości na początku i bójek w przyszłości - ale obiecałam sobie zrobić wszystko, aby nasi Synowie byli dla siebie nawzajem najważniejsi na świecie :)
Tymczasem angażuję Dziedzica w kompletowanie wyprawki - to już chyba najwyższy czas :) Dziś odebraliśmy przesyłkę z kombinezonem - Dziedzic bardzo się starał, żeby go przymierzyć, ale nie dało rady ;)
Oglądamy razem zdjęcia Dziedzica z czasów, gdy sam był noworodkiem, a potem niemowlakiem, przykładamy ręce do brzucha i czekamy na kopniaki, śpiewamy Okruszkowi piosenki itd. :)
Opowiadam, jak malusie dzieci się zachowują - że czasem płaczą, że dużo śpią, że... nie mają zębów i nie chodzą ;)
Byle do stycznia - potem sprawdzimy, czy te wszystkie działania przyniosły skutek i przygotowały Dziedzica na zmiany w naszym życiu :)



czekam na telefon jak Synuś przyjdzie na świat!!! no dobra wystarczy mms lub sms ;-)
OdpowiedzUsuńNa pewno podzielę się radosną nowiną! :D Masz jak w banku! :D
Usuń