wtorek, 23 stycznia 2018

Pierwsze urodziny Okruszka! :)

I wreszcie nastąpił TEN dzień.
Dzień, który kategorycznie kończy okres niemowlęctwa Okruszka :)
Od dziś mamy w domy małe dziecko - nie niemowlaka.
Rok.
365 dni. 
Dużo, prawda? A minęło tak szybko. I bezpowrotnie! 


To piękne móc patrzeć, jak dzieci rosną, uczą się nowych rzeczy, zdobywają kolejne umiejętności.
Każdy dzień może przynieść coś nowego, czego wczoraj jeszcze nie było. 
Pierwszy ząbek. 
Moment, w którym pierwszy raz dom wypełnił głośny, niczym nieskrępowany śmiech.
Pierwsza marcheweczka - i pysiak dokumentnie umazany pomarańczową papką... 
Pierwsze MA-MA - jeszcze nieświadome, powtarzane wciąż i wciąż, ale wcale nie do znudzenia...
Chwila, gdy samodzielnie usiadł - po raz pierwszy! I z dumą, i uśmiechem na buziaku patrzył na mnie, jakby chciał powiedzieć: "Widziałaś? Udało mi się!"
A teraz... Próby samodzielnego wstawania - na tych pulchnych, drżących jeszcze nóżkach...


Okruszek rośnie jak na drożdżach. 
Jest cudnym, pulchniutkim, radosnym i uśmiechniętym synkiem dla nas i bratem - dla Dziedzica, który kocha go ponad wszystko! 

Rok temu już było po wszystkim - zdążyłam ucałować mięciutki, cieplutki, różowiutki policzek, policzyć wszystkie paluszki u rączek i nóżek, zmierzwić dłonią bujną, czarną czuprynkę.
I zakochać się - po raz drugi (a może nawet trzeci ;) ) bez pamięci!


Witany na świecie jak największy Skarb.
Nasz Syn!
Nasza duma! 

Dziś - nasz roczny Szkrab! 

Świętowaliśmy w sobotę. Dom wypełnili bliscy, tak ważni w życiu naszych dzieci. Był tort, gromkie Sto Lat, moc prezentów (choć Okruszka najbardziej urzekła czerwona kokarda ;)), strzelały korki od szampana :)





Okruszek stanął też przed ważnym wyborem ;) - zgodnie z naszą rodzinną tradycją postawiliśmy przed nim tacę z różnymi drobiazgami i z ciekawością obserwowaliśmy, co też chwyci w swe małe łapki. Wybór - rzekomo - ma wskazać kim zostanie w przyszłości :) 
Okruszek zgarnął opakowanie leków i kalkulator ;)


A biorąc pod uwagę, że Dziedzic "złapał" termometr i kabel od myszki komputerowej - to wszyscy wietrzymy rodzinny biznes - jeden lekarzem, drugi farmaceutą ;)
Na szczęście nasi chłopcy mają jeszcze czas na wybór, a my - tak naprawdę - życzymy sobie, aby robili w życiu to, co będzie im sprawiało przyjemność i w czym będą mogli czuć się spełnieni :)

A wczoraj! 
Wczoraj zrobiłam z naszego roczniaka Gwiazdę! :D





Synku - po raz kolejny życzę Ci wszystkiego, co zechcesz nazywać szczęściem!
Kochamy Cię! Straaaaasznie mocno! <3 :*




poniedziałek, 15 stycznia 2018

Kreatywnie: sylwestrowy, nocny krajobraz :)

Witajcie w Nowym Roku! :D

No wiem, wiem - każdy już się oswoił z tym, że nastał 2018 :) 
Ale my jak zwykle cierpimy na niedoczas ;)

Święta minęły nie wiadomo kiedy. 
W Sylwestra Okruszek zdecydował spać w ciągu dnia prawie wcale, więc od godziny 12:00 jego marudzenie sięgało zenitu, a ja już sama nie wiedziałam co mogę jeszcze zrobić, żeby zmrużył choć na chwilę oczy. 
W końcu się udało - zasnął po 18:00...
Na godzinę :D

A później balowaliśmy - Okruszek nie dotrwał do fajerwerków, sen zmorzył go na parę chwil przed północą. Natomiast Dziedzic... Noooo - to dusza towarzystwa! Poszedł spać dopiero o 04:30 :D 
Z żalem, że to już! :D

Przed szampańską zabawą wyciągnęliśmy czarne kartki papieru, farby i pędzelki, i... pomalowaliśmy sobie trochę :)


 Jak widzicie farby w naszym domu to nie typowe małe pojemniczki z plakatówkami, tylko duże butle. Powód jest jeden - ekonomia! Po farby Dziedzic sięga równie często, jak po plastelinę :) A przy tym sobie ich nie żałuje. Więc wzięłam się na sposób i zakupiłam podstawowe kolory w dużych, półlitrowych butlach. Kasa zaoszczędzona, zapasy zrobione, a dodatkowo zyskaliśmy zabawę w mieszanie barw podstawowych w celu uzyskania innych kolorów! :D Dziedzic nadal uważa, że to magia! ;) :D


Czarne kartki papieru zagościły sobie u nas przed urodzinami Dziedzica. Składałam z nich papierowe statki. Część wykorzystałam, a reszta leżała i czekała na pomysł. Takie trochę bezużyteczne były...

No ale w końcu pomysł przyszedł - wraz z weną ;)
Kartki się doczekały! A my mogliśmy się wyżyć. Artystycznie! :D

Najpierw namalowaliśmy pędzelkami domy. 


A potem - w ruch poszły... słomki do napojów: porozcinane na końcach :)


 Próbowaliśmy też wykorzystać ponacinane rolki po papierze toaletowym, ale efekt uzyskany słomką bardziej nam się spodobał. Za ich pomocą wyczarowaliśmy na niebie nad domami - kolorowe, piękne fajerwerki :)


I muszę Wam powiedzieć, że Dziedzic naprawdę się postarał! Do tego stopnia, że Dziadek, Babcia i Ciocie mieli problem ze wskazaniem, które dzieło jest Dziedzica - a które moje :D


Mamy z Dziedzicem w planach tworzyć więcej i więcej! Wijemy sobie nawet - przy pomocy Tutusia - najprawdziwszą "pracownię" ;) Z duuużym biurkiem i przyborami - wszystkimi w jednym miejscu! Dość powoli nam to idzie, ale kiedyś na pewno się uda skończyć ;) Na pewno znajdzie się tu również miejsce na eksponowanie naszych prac :)

Tymczasem pochłaniają mnie dekoracje na pierwsze urodziny Okruszka! 
To już wkrótce! :D

P.S. Czy Wy też z utęsknieniem czekacie na śnieg??? :) :) :)