... jedno z wielu...
Część z nich udało się zrealizować, ale w głowie wciąż nowe i nowe :)
Tutuś mówi: "Powoli!", ale w moim prywatnym słowniku takie słowo nie istnieje...
Tutuś o tym wie - zna mnie przecież nie od dziś - a mimo wszystko myśli, że coś się w tej kwestii zmieni, że Musia pod tym kątem ewoluuje...
No way! :D :D :D
Bo ja wciąż mam wrażenie, że zabraknie mi czasu...
Bo ja jestem niecierpliwa tak, że aż mnie samą to czasem irytuje... (ale rzadko ;) )
Bo przecież jedno marzenie goni następne - nie można kazać czekać tym pierwszym w kolejce...
Jedne są zupełnie malutkie - drugie to COŚ DUŻEGO!
Półtora tygodnia temu udało się spełnić kolejne marzenie z magicznej, niekończącej się listy ;)
Czekałam na ten dzień od dawna... od wczesnej wiosny...
Aż w końcu nadszedł!
I choć był zupełnie inny, niż zakładałam, że będzie, to było pięknie, wesoło i zabawnie - nawet dziedzicowe fochy nie popsuły efektu końcowego.
Miało być wiosennie, słonecznie, zielono...
A było zimowo, słonecznie i... nawet zieleń udało się znaleźć.
Cicho!
Tyle tekstu na dziś wystarczy!
Wszystko zapisane w kadrach!
Czyli my widziani okiem "Karolina Wasilewska - Fotografia Dziecięca" (https://www.facebook.com/Karolina-Wasilewska-Fotografia-Dzieci%C4%99ca-750283031663203/?fref=ts)
Dziękujemy za wspaniałą atmosferę, cierpliwość i... wzruszającą pamiątkę! :) :) :)
Weź teraz bądź człowieku mądry ;) i wybierz spośród wszystkich zdjęć te, które umieścisz w albumie ;)
Ojjjj... twardy orzech do zgryzienia! ;)
Do zobaczenia - niebawem! Wtedy postaramy się wyposażyć Dziedzica w lepszy humor ;)
No i pozostaje mieć nadzieję, że Okruszek będzie wdzięcznym modelem! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz