poniedziałek, 14 listopada 2016

Areszt domowy

Dziedzic siedzi od dziś w przymusowym areszcie domowym. 
Nooo - innego wyjścia nie ma - z lekarzem się nie dyskutuje ;)

Winowajcą jest tu katar zatokowy, który "siedzi" w zatokach, nosie, lewym uchu, gardle i na oskrzelach. 
Tak się menda wzięła i rozgościła... :/

Dziedzic choruje tak, jak na dziecko przystało - znaczy się... aktywnie ;)

Dziś narysował milion "map" -  można było dotrzeć dzięki nim do domu, do babci albo... do ukrytego skarbu ;)

Ułożył wszystkie puzzle, jakich jest szczęśliwym posiadaczem :)

Przez godzinę słuchał "Gangnam Style" - non stop! :)

Ale najwięcej czasu poświęciliśmy... literkom!
To jest obecnie hit!


Choć pewnie na różne dzieci działają różne metody nauki - jedno jest pewne - najlepiej uczyć się przez zabawę :)

My wymyśliliśmy sobie taką:
Rozkładam kartoniki z literkami, Dziedzic - uzbrojony w kartkę i flamaster - czeka z niecierpliwością. 
Moim zadaniem jest wskazać konkretną literkę :)
Dziedzic ma trudniej - musi ją właściwie nazwać, np. "A jak Arbuz", "M jak Michaś", "Ż jak Żaba".
Potem - musi ją jeszcze napisać :)


Do tej pory miał kilka "ulubionych" literek: A, B, D, M, T. 
Od dwóch tygodni zna resztę :)

To zdjęcie archiwalne - z pierwszego dnia naszej "nauki" ;)
Te koślawe, rysowane małą rączką literki są dla mnie przecudowne! :)

Piękne jest obserwować jak Dziedzic się rozwija, jak chłonie to, co nowe :)
Jak sam uczy się na zasadzie skojarzeń, np. literka "F" kojarzy mu się z... "kluczem do loboty", znaczy się z francuskim ;), literka D - ma duży brzuszek - jak Dziadek :)

Duma mnie rozpiera! Mogę sobie pękać! ;) :D

Zwłaszcza wtedy, gdy przychodzi i mówi: "Chodź! Zaglamy w litelki!"


P.S. Ze swojego dzieciństwa pamiętam, że... strasznie zazdrościłam moim siostrom, gdy siadały przy biurku i odrabiały lekcje. Moim marzeniem było posiadać rzecz zakazaną, jaką był... cyrkiel! :D Nie mogłam się nim bawić, bo... miał ostrą "nóżkę", a że miałam wówczas jakieś trzy lata, to Rodzice zabraniali mi dawać ten błyszczący, metalowy przedmiot pożądania ;)  

2 komentarze:

  1. Pozdrowienia dla Michasia od Majki. My też siedzimy w domu walcząc z chorobą. Wczoraj również bawiliśmy się w literki. Zdrówka życzymy

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehhh - jesienna słota zbiera swoje żniwo... Ślemy Mai moc uścisków i życzymy zdrowia!!! :)

    OdpowiedzUsuń