Pierwszą ważną uroczystość Okruszek ma już za sobą :) I to już jakiś czas ;)
Chrzciny planowałam zanim pojawił się na świecie.
Tutuś wtedy stukał się w głowę i patrzył na mnie z politowaniem, ale co tam!
Dziś śmieje się ze mnie, że z Napoleonem łączy mnie nie tylko wzrost (158 cm! W kapeluszu! ;) ), ale również umiejętność strategicznego planowania. Bo trzeba być Napoleonem, żeby chrzciny zaplanować w grudniu i ustrzelić termin z fantastyczną pogodą :D
Chrzciny planowałam zanim pojawił się na świecie.
Tutuś wtedy stukał się w głowę i patrzył na mnie z politowaniem, ale co tam!
Dziś śmieje się ze mnie, że z Napoleonem łączy mnie nie tylko wzrost (158 cm! W kapeluszu! ;) ), ale również umiejętność strategicznego planowania. Bo trzeba być Napoleonem, żeby chrzciny zaplanować w grudniu i ustrzelić termin z fantastyczną pogodą :D
TEN dzień był naprawdę wyjątkowy: otulały nas złote promienie słońca, a termometr wskazywał ponad 20 stopni! :)
Piękny początek kwietnia! Szkoda, że taka pogoda nie rozgościła się już
na stałe - kilka dni później poranek powitał nas płatkami śniegu ;)
Goście dopisali, humory również - choć Dziedzic z trudem wytrwał całą godzinę w kościele: najpierw za głośno śpiewali, potem chciało mu się spać, a na sam koniec zażądał rosołu ;)
Okruszek dzielnie przyjął Sakrament - foszki pokazał dopiero podczas uroczystego obiadu ;)
Cóż... Wie, co zrobić, żeby być w centrum uwagi ;) Rąk do spełniania rozkazów księciunia nie brakowało ;)
Te wspaniałe chwile uwieczniła dla nas niezawodna Karolina Wasilewska - Fotografia Dziecięca, której nie przeraża nawet specyficzne poczucie humoru naszej rodziny ;)






